Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przykurzątka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przykurzątka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 listopada 2013

Ostatni Wiking Bałtyku


Tytuł: "Cecylia i Eryk" Kowalski Marian 
Wydawnictwo: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza
Rok wydania: 1990
Ocena: 4,5/6

Przykurzątko kupione za złotówkę z bibliotecznej półki. Lubię czasem sięgnąć po takie książki: żadnych opisów, ocen, informacji. Czytanie ich jest jak podróż w nieznane.
Powieść ta ma w sobie coś ze słuchowiska radiowego lub sztuki teatralnej. Niepozorna, oszczędna, lecz jednocześnie naładowana emocjami. Akcja toczy się dość wolno, ale atmosfera jest gęsta od tego, co niewypowiedziane, między wierszami.
Zaczyna się od wielkiej polityki. Przeciw Erykowi, władcy Norwegii, Danii i Szwecji, wybucha bunt. Rozgoryczony król chroni się na Gotlandii, zabiera ze sobą swoją kochankę Cecylię. Od tego momentu obserwujemy relacje między dwójką bohaterów, wydarzenia wielkiego świata toczą się gdzieś obok, zostali tylko oni. 
Książkę idealnie ilustruje okładka. Gra polityczna, gra w związku, maski, pozory, niepewność. O losach ludzi, jak w grze, decyduje przypadek.


Ciekawe strony:

piątek, 27 września 2013

"Dom czterech Karlików" Irena Michalik



Wydawnictwo: Śląsk
Rok wydania: 1988
Ocena: 3/6


 
Akcja tej powieści toczy się w  okresie poprzedzającym drugą wojnę światową. Bohaterami są mieszkańcy "familoka" przy ulicy Piotra Niedurnego w Nowym Bytomiu. Świat oglądamy głównie oczami dzieci. Między innymi Ireny, której rodzina sprowadziła się tam w poszukiwaniu pracy, Francika, u którego w domu są ciągłe awantury, czy chorującej na gruźlicę Uli.

Autorka porusza wiele ważnych i interesujących wątków, ale są tylko muśnięte. Przy żadnym nie zatrzymuje się na dłużej. Chaotycznie skacze z opisu jednej osoby na drugą. Bohaterów jest tak dużo, przy tym wszyscy wydawali mi się podobni do siebie, że trudno się w tym połapać, od połowy przestałam już próbować,  zlewali się w jednolitą masę. Nie wiem na ile jest to powieść autobiograficzna.Odniosłam wrażenie, że autorka chce koniecznie napisać o wszystkich sobie znanych osobach, ocalić od zapomnienia. Moim zdaniem wyszło to raczej na niekorzyść. 

Najbardziej zainteresowała mnie historia Walentego. Matka zaczyna wołać na niego Horst, w domu każe mówić po niemiecku, a po drugiej stronie Obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej wiesza podobiznę Hitlera. To wszystko wywołuje w chłopcu wewnętrzny sprzeciw, sprawia ogromny ból i trudno mu się w tej sytuacji odnaleźć. Niestety wątek niknie w nagromadzeniu nieszczęść zapisanych na kartach tej książki. Są osierocone dzieci, przemoc, alkoholizm, głód, bezrobocie, morderstwo, wypadek.

Jakby w odpowiedzi na moje zarzuty, w ostatnich słowach pisze: "Niczego w tej powieści nie przesadziłam. Nie może być większego dramatu jak brak pracy i chleba. Nie może być większego dramatu niż wojna(...)". Zdanie jak rozwiązanie-klucz w teście, żebym nie miała wątpliwości jak brzmiała teza,  jaka jest jedynie słuszna interpretacja 145 wcześniejszych stron.