Ostatnio moim głównym źródłem książek stała się Biedronka, w 2015 roku kupiłam tam około 20 książek. A oto najnowsze nabytki, którym nie potrafiłam się oprzeć.
Spodobał mi się cytat zamieszczony na okładce jednej z nich: "Piszę, bo życie jest zbyt krótkie, by czytać przygnębiające powieści". :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą różne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą różne. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 12 stycznia 2016
środa, 6 stycznia 2016
Słoik szczęścia i inne postanowienia noworoczne
O co chodzi w akcji "słoik szczęścia 2016"?
Potrzebujemy do tego słoika i troszkę czasu każdego dnia.
Ruszamy od stycznia 2016r.
Każdego dnia bierzemy karteczkę (pod koniec dnia), piszemy na niej co najbardziej podobało nam się w danym dniu, jakaś drobnostka, może ktoś zrobił wam niespodziankę? Lub mieliście jakieś ciekawe wydarzenie? I wyrzucacie karteczkę do słoika.
Pod koniec roku otwieracie słoik i czytacie karteczki.
Powinno wrzucać się karteczki po jednej max. 2.
Co ma na celu akcja?
- Umiejętność cieszenia się z małych rzeczy.
Potrzebujemy do tego słoika i troszkę czasu każdego dnia.
Ruszamy od stycznia 2016r.
Każdego dnia bierzemy karteczkę (pod koniec dnia), piszemy na niej co najbardziej podobało nam się w danym dniu, jakaś drobnostka, może ktoś zrobił wam niespodziankę? Lub mieliście jakieś ciekawe wydarzenie? I wyrzucacie karteczkę do słoika.
Pod koniec roku otwieracie słoik i czytacie karteczki.
Powinno wrzucać się karteczki po jednej max. 2.
Co ma na celu akcja?
- Umiejętność cieszenia się z małych rzeczy.
Pod koniec roku koleżanka zaprosiła mnie do wzięcia udziału w wydarzeniu "Słoik szczęścia". W poprzednich latach miałam takowy i właśnie on przekonał mnie do potraktowania tej akcji "poważnie". Wyciągając i czytając stare zapiski, gęba sama zaczynała się uśmiechać.
Mam tendencję do pesymizmu, rozpamiętywania gaf, potknięć i niepowodzeń, mistrzowsko potrafię robić z igły widły. Złe rzeczy się przytrafiają, ale po co je wyolbrzymiać. Zamiast wpędzać się w depresję, w tym roku zamierzam ćwiczyć zauważanie pozytywnych rzeczy, choćby najmniejszych i czerpać z nich siłę.
Drugie postanowienie związane jest tym razem z książkami. Nie zamierzam robić planów ilościowych, ani tematycznych. Ponieważ zdarza mi się traktować książki jak pijak alkohol, szukając w nich zapomnienia, co sprawia, że oprócz tytułu z samej książki też niewiele pamiętam, postanowiłam założyć zeszyt, w którym robię zapiski dotyczące przeczytanych lektur. Zeszyt prowadzę sama dla siebie, bez zamiaru publikowania ich na blogu, dlatego wewnętrzny cenzor ma wolne, a raczej powinien mieć, bo nadgorliwiec i tak się uaktywnia.
Przy okazji chciałam życzyć wszystkim w Nowym Roku ciekawych i inspirujących literackich podróży oraz odkrywania prawdziwych skarbów (tylko podzielcie się później wrażeniami).
niedziela, 6 grudnia 2015
"Śmierdziel" - Julian Tuwim
Ciągle jestem pod wrażeniem wczorajszego koncertu Grzegorza Turnaua i Andrzeja Sikorowskiego, który miał miejsce w moim mieście. Wspaniali artyści, znakomita muzyka i teksty oraz doskonały kontakt z publicznością. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będę miała okazję być na ich występie.
Poniżej jeden z utworów z tego koncertu.
"Śmierdziel" - Julian Tuwim
Przyszedł śmierdziel do ogrodu
I stwierdził,
Że się ktoś dopuścił smrodu,
Bo śmierdzi.
Stanął śmierdziel, żeby fakt ten
Ustalić
I coś w związku z tym nietaktem
Uchwalić.
Więc się śmierdziel zebrał licznie
W drzew cieniu,
Protestując energicznie
W imieniu.
Potem ruszył po ogrodzie
Pochodem,
Krzycząc: "Hańba! Precz, narodzie,
Ze smrodem!"
Krzyczał, ryczał, ducha sławił
(Nie ciało),
Ale gdzie się tylko zjawił -
Śmierdziało.
Z tego morał się wywodzi
Dla wielu:
Nie protestuj, gdy sam smrodzisz,
Śmierdzielu.
Przyszedł śmierdziel do ogrodu
I stwierdził,
Że się ktoś dopuścił smrodu,
Bo śmierdzi.
Stanął śmierdziel, żeby fakt ten
Ustalić
I coś w związku z tym nietaktem
Uchwalić.
Więc się śmierdziel zebrał licznie
W drzew cieniu,
Protestując energicznie
W imieniu.
Potem ruszył po ogrodzie
Pochodem,
Krzycząc: "Hańba! Precz, narodzie,
Ze smrodem!"
Krzyczał, ryczał, ducha sławił
(Nie ciało),
Ale gdzie się tylko zjawił -
Śmierdziało.
Z tego morał się wywodzi
Dla wielu:
Nie protestuj, gdy sam smrodzisz,
Śmierdzielu.
niedziela, 28 czerwca 2015
Zakładki
Moja kolekcja zakładek ostatnio powiększyła się o kilka nowych nabytków, a oto one:
Teraz zastanawiam się jaką wybrać do nowo rozpoczętej książki, czy iść tropem pogodowym czy tematycznym? Która najbardziej pasuje do Pana Samochodzika? :)
Teraz zastanawiam się jaką wybrać do nowo rozpoczętej książki, czy iść tropem pogodowym czy tematycznym? Która najbardziej pasuje do Pana Samochodzika? :)
niedziela, 22 marca 2015
Niekontrolowany przypływ książek
Wczoraj poszłam do biblioteki, miałam tylko przedłużyć termin wypożyczenia i nie brać nic nowego. W drodze zaczęłam się łamać, wezmę tylko jedną Agatkę, cykl z Herkulesem miałam skończyć przecież w tamtym roku, ale na jednej koniec, przecież mam co czytać. Na miejscu, omiatając wzrokiem biblioteczne półki natrafiłam na książkę, której ekranizację niedawno oglądałam, to przecież ZNAK, że powinnam ją wypożyczyć! I dalej poszło, aż do wykorzystania limitu wypożyczeń. Całe szczęście, że nie mam znajomości i nie wzięłam sobie karty bibliotecznej nikogo z rodziny. Z wizytami w bibliotece tak mam, nic nowego. Obietnicy niewypozyczania rzadko udaje mi dochować. Normalka!
Ale dzisiaj! Dawna Ja preferowała rozważne i przemyślane kupowanie książek. Nie potrafiłam zrozumieć tych wszystkich wpisów na forach opowiadających, jak to autor przechodził tylko obok księgarni i nie wiadomo jak, gdzie, kiedy i dlaczego w niewyjaśniony dla siebie sposób, zaskoczony taszczył ze sobą siatkę książek. Ja byłam ponad to, wypożyczyć to jedno, ale lekkomyślne kupowanie - oj nie nie. Lecz ostatnio zauważyłam u siebie zmianę. Im mniej czytam, tym więcej znoszę do domu książek, nie potrafię się powstrzymać. Jakbym robiła jakiś zapas. Dzisiaj weszłam do Biedronki po jedną małą rzecz, zapewniam, że nie była to książka - wyszłam z trzema. Przecież ja nawet nie lubię Danielle Steel! Już trzeci tydzień czytam powieść, która miała mi zająć tylko weekend. Nie potrzebuję nowych książek!! Czy to pierwszy znak zdziwaczenie? Początek zbieractwa? Strach się bać!
sobota, 14 marca 2015
W oczekiwaniu na wiosnę
Za oknem szaro, zimno i pada. Nie mogę się już doczekać zieleni, ciepła i słońca. Przeglądając marcowe "Charaktery" natrafiłam na taką oto radę:
Jak poczuć wiosnę, nie wychodząc z biura
- Ustaw na tapecie laptopa piękne zdjęcie z przebiśniegiem muskanym nieśmiałym promykiem słońca.
- Idąc do automatu z kawą, zawiruj radośnie na korytarzu. Jeśli nosisz spódniczkę, możesz doprowadzić ją do podfruwu. WAŻNE: Nie powtarzaj czynności, kiedy wracasz z kawą.
- Kup tulipany. Lub zrób je sama za pomocą kolorowego papieru, zszywacza i kleju biurowego.
- Ściągnij aplikację e-Marzanna, zaczekaj do 21 marca i utop zgodnie z instrukcjami.
- Wyjdź na krótki spacer, korzystając z google maps street view.
- Załóż bluzeczkę w "łączkę".
- Nuć w windzie skoczne piosenki.*
![]() |
| Źródło |
piątek, 26 grudnia 2014
Liebster Blog Award od Pani_Wu
To mój pierwszy udział w tej zabawie. Dziękuję Pani Wu za nominację!
1. Czego jako bloger oczekujesz od autorów recenzowanych przez siebie książek? Czego jako autor oczekujesz od blogerów, recenzujących napisane przez Ciebie książki?
Muszę trochę zmodyfikować to pytanie. Przede wszystkim jestem czytelniczką, nie myślę o recenzowaniu, kiedy sięgam po książki i zdecydowanie teksty na moim blogu nie zasługują na miano recenzji. A czego oczekuję od czytanych książek? To zależy po jaką książkę sięgam. ;) Teraz szukam głównie wciągającej opowieści, dającej mi chwilę odpoczynku i wytchnienia. A od autorów oczekuję szacunku, chcę czuć, że to co dostaję nie było pisane tylko i wyłącznie dla "mamony".
2. Czego poszukujesz, co cenisz w książkach polskich autorów/-ek? Co jest unikalne?
Statystycznie rzadziej sięgam po książki polskich autorów, a jeśli już jest to raczej klasyka. Długo polska literatura kojarzyła mi się z cierpiącym patriotyzmem lub nieudolnymi podróbkami zagranicznych hitów. Że albo dostanę coś tak ambitnego, że nic z tego nie zrozumiem, albo coś tak kiczowatego, że zęby bolą od czytania. Ostatnio staram się to zmienić nastawienie i częściej sięgać po polskich autorów.
3. Czego, według Ciebie, brakuje w polskiej literaturze (gatunek, element konstrukcji lub stylu, pazura, mocnych zakończeń etc, etc)?
W uzupełnieniu odpowiedzi na pytanie drugie napiszę, że ciągle literatury ze średniej półki, która nie idzie w kierunku "polska Bridget Jones".
4. Którą z przeczytanych lub także recenzowanych przez Ciebie książek chciałabyś/-chciałbyś zobaczyć sfilmowaną? Dlaczego?
Zdecydowanie "Cukiernię Pod Amorem" i to koniecznie jako serial! Kocham seriale kostiumowe, a ta saga aż prosi się o sfilmowanie. Tylko błagam bez lokowania produktu!
5. Twoja "perełka" - książka, o której nikt nie pisał na blogach, a Ty ją dla innych odkryłeś/-aś?
Nie mam takiej siły przebicia, żebym mogła pisać, że odkryłam jakąś książkę dla innych. Staram się opisywać książki trochę zapomniane, nie gonię za nowościami i sama o takich "przykurzątkach" lubię poczytać.
6. Jaki jest według Ciebie największy, przereklamowany, blogowy bestseller, książka, która na blogach ma wysokie oceny i świetne recenzje, a Ciebie rozczarowała (co nie musi oznaczać, że jest złą książką)?
Nie mogę się przekonać do książek Katarzyny Michalak i Philippy Gregory.
7. Czy bierzesz udział w konkursach blogowych? Czy je organizujesz? Jakie masz zdanie na ich temat?
Raczej nie. Mam organiczny wstręt do rywalizacji, dlatego w moim przypadku konkursy odpadają. Za to bardzo lubię blogowe wyzwania.
8. Kanon lektur szkolnych - to element polityki, zachęta do czytania, rozszerzenie wiedzy z historii, a może coś jeszcze? Jaką rolę spełnia i jaką, według Ciebie, powinien pełnić?
Zastanawiam się co odpowiedziałabym na to pytanie w czasach szkolnych. ;)
Teraz uważam, że poszerzeniu wiedzy o literaturze i z historii. Po wiele utworów nigdy nie sięgnęłabym dobrowolnie i doceniam, że zostałam do tego zmuszona. Nie wszystko muszę lubić i musi mi się podobać, ale dobrze je znać.
9. Którą z lektur z obecnego (lub aktualnego w Twoich czasach) kanonu lektur usunąłbyś/-łabyś bezwzględnie i dlaczego?
Moim lekturowym koszmarem było "W pustyni i w puszczy" Henryka Sienkiewicza. Jako dziecko nie lubiłam czytać i duża w tym "zasługa" lektur. Po pozytywistycznych nowelkach, gdzie wszyscy cierpią i umierają, książki kojarzyły mi się z czymś ciężkim, trudnym i przygnębiającym. Dopiero później odkryłam przyjemność czytania.
10. Z którym bohaterem z przeczytanych (lub napisanych przez siebie) książek chciałbyś/-łabyś się spotkać? Dlaczego? (zakładamy, że opcja "100% bezpieczeństwa" jest włączona).
Wystarczają mi spotkania na kartach książek. :)
11. Gdy pada śnieg, choinka świeci a z kuchni dobiega zapach pierniczków, wtedy zazwyczaj sięgasz po książkę z półki. Jest to....?
Kocham książki ze Świętami w tle i na pierwszym planie, nawet te z dużą zawartością cukru w cukrze. "Opowieść Wigilijną" w każdej wersji i postaci. Książki gdzie dobro zwycięża oraz wszystko kończy się "i żyli długo i szczęśliwie". Moim grudniowym autorem jest Richard Paul Evans.
środa, 24 grudnia 2014
Wesołych Świąt
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę zaglądającym tutaj
spokojnych, radosnych chwil spędzonych w gronie rodzinnym,
a pod choinką wymarzonych prezentów
oraz
żeby w świątecznym zabieganiu molom książkowym udało się znaleźć czas na lekturę.
niedziela, 30 listopada 2014
Cóż mogę?
Cóż mogę?
Cóż mogę uczynić ja
drobny producent marzeń
wątłej tkaniny fikcji
ja
składający się wyłącznie
z komórek strachu
ja...
mogę jak w każdy poranek
oblec się w skórę wilczą
bo dzięki niej odważam się
wejść w stado
dzięki pazurom podłości
i kłom podstępu mogę teraz
uszczknąć coś dla siebie i rodziny
z coraz bardziej kusej mapy dnia
byle tylko nie odsłonić się
byle tylko przez cały czas pamiętać
że jeden nie dość precyzyjny ruch
jakaś szczelina
uwidaczniająca strach
a przygniecie mnie ostateczny
nieodwołalny
tak bardzo upragniony
Głaz ulgi
Cóż mogę uczynić ja...
Słowa: Bogdan Loebel
Cóż mogę uczynić ja
drobny producent marzeń
wątłej tkaniny fikcji
ja
składający się wyłącznie
z komórek strachu
ja...
mogę jak w każdy poranek
oblec się w skórę wilczą
bo dzięki niej odważam się
wejść w stado
dzięki pazurom podłości
i kłom podstępu mogę teraz
uszczknąć coś dla siebie i rodziny
z coraz bardziej kusej mapy dnia
byle tylko nie odsłonić się
byle tylko przez cały czas pamiętać
że jeden nie dość precyzyjny ruch
jakaś szczelina
uwidaczniająca strach
a przygniecie mnie ostateczny
nieodwołalny
tak bardzo upragniony
Głaz ulgi
Cóż mogę uczynić ja...
Słowa: Bogdan Loebel
Wczorajszy wieczór spędziłam na koncercie mojego ulubionego zespołu z lat licealnych, Starego Dobrego Małżeństwa. Na występ szłam z radością i lekkim onieśmieleniem, jak na spotkanie z dawno niewidzianym znajomym, w głowie mając jego obraz zatrzymany z przeszłości.Trzeba było poznać się na nowo, oswoić - dzisiejsze utwory, w moim odczuciu, były inne, niepokojące i bardziej smutne, jednocześnie nadal mające w sobie ducha SDM. Oczywiście nie zabrakło starych, ukochanych przez publiczność piosenek. Powyżej tekst, który zrobił na mnie największe wrażenie. Teraz słucham, czytam i oglądam nową płytę.
![]() |
| Źródło |
sobota, 15 listopada 2014
Rozterki introwertyka
![]() |
| Źródło |
Chociaż tydzień pracy był krótszy, to i tak z utęsknieniem czekałam na weekend, na nadrabianie zaległości książkowych, a może i filmowych. Weekend to jedyny czas kiedy nie muszę zwalczać mojej introwertycznej natury, kiedy nie muszę pędzić, spieszyć się, dorównywać, zresztą nieudolnie, aż do zadyszki tempu świata i ćwiczyć podzielności uwagi (której nie posiadam). Chyba jestem nudna i nie pasuję do dzisiejszych czasów, lubię pobyć sama, móc skupić się na jednej rzeczy na raz, lubię ciszę i spokój, które dla mnie wcale nie są wyznacznikami nudy.
poniedziałek, 29 września 2014
Post urodzinowy
![]() |
| Źródło |
Moje miejsce, gdzie mogę się dzielić wrażeniami z przeczytanych książek 20 września skończyło roczek. Dziękuję tym, którzy tutaj zaglądają i czasem zostawią dobre słowo!
Z okazji urodzin własnych i blogowych pozwoliłam sobie w tym miesiącu na małe zakupowe szaleństwo. A oto jego rezultat:
czwartek, 21 sierpnia 2014
Spacer po Pradze II
Niedługo minie tydzień od mojej wycieczki do Pragi. Tym razem trafiłam tam, dobrowolnie pod przymusem, za namową i działaniem koleżanki. Spacer, a raczej bieg za przewodnikiem po Pradze trwał dwa dni. Dzięki obecności przewodnika zobaczyłam kilka miejsc, do których, snując się bez ładu i składu, sama bym nie trafiła, na przykład zawędrowałam do Havelskiej Koruny, gdzie zjadłam prawdziwe, przepyszne czeskie jedzenie. Do minusów zorganizowanej wycieczki zaliczam to, że nie można było zatrzymać się na dłużej w interesujących miejscach, gdzie nie przewidziano przerwy - przystanąć, pooglądać i wydać, przeznaczonych na bzdurne pamiątki, koron. Sporo uwagi, wymagało wypatrywanie, zamiast pięknych kamienic, grupy i biało-czerwonych wstążek. Tłum był straszny, co trochę mnie przerażało, gdyż nie znoszę zatłoczonych miejsc. Ale trudno się dziwić takiemu najazdowi turystów (sama byłam jego częścią), w końcu są wakacje. Nieznajomość czeskiego nie stanowiła żadnego problemu, większość sprzedawców mówiła po polsku. Moje zdziwienie wzbudziło... radio. Mogłam, obok oczywiście czeskich rozhlasów, ot tak sobie, słuchać anglojęzycznego Radia BBC i (nie pamiętam jakiego) radia francuskiego.
A teraz czas na fotorelację:
niedziela, 13 lipca 2014
Plany na niedzielę
Na portalu społecznościowym dostałam od koleżanki taki oto wierszyk:
Tak bardzo mi się spodobał, że musiałam go wkleić do mojego notatnika.Teraz wracam do czytania, a zaglądającym tutaj zbłąkanym duszom, życzę udanej niedzieli. ;)
![]() |
| Źródło |
Tak bardzo mi się spodobał, że musiałam go wkleić do mojego notatnika.Teraz wracam do czytania, a zaglądającym tutaj zbłąkanym duszom, życzę udanej niedzieli. ;)
środa, 14 maja 2014
Obraz HD :)
Okulary, rzecz bez której nie wyobrażam sobie życia. Noszę je od zawsze, nie pamiętam swojej twarzy bez tych dwóch szkieł. Dzisiaj odebrałam najnowszy model i zachwycam się nowym spojrzeniem. Jak wszystko stało się cudownie wyraźne!! Zaraz zabieram się za czytanie. :D
niedziela, 4 maja 2014
Spacer po Pradze
Tydzień temu moja siostra i tata zrobili nam ogromną niespodziankę. Na niedzielę kazali przygotować: dokumenty, wygodne buty i ustawić budzik na godzinę, która w normalnych warunkach nie istnieje. O szóstej rano wyruszyliśmy w podróż, a cztery godziny później dotarliśmy do celu tajemniczej wyprawy.
W tym miejscu zrobiliśmy sobie małą przerwę regeneracyjną i na dokarmienie gołębi. Dokarmienie było wymuszone, ponieważ gołębie przypominały gangsterów gotowych samemu wziąć to czego chcą.
No i dalej w drogę
Na widok pierwszego herbu dał o sobie znać patriotyzm lokalny.
Łupy wojenne. Obowiązkowo musi się tam znaleźć: zakładka, kubeczek oraz magnes.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









