Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytat. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 sierpnia 2015

"Błysk rewolwru" Wisława Szymborska - cytat

O książce
Książka, której nikt nigdy nie czytał, postanowiła przeczytać się sama. Usiadła przeto wygodnie w fotelu, otworzyła się i przewracając kartkę za kartką pogrążyła się w lekturze. A lektura była tak emocjonująca, że książka nie mogła przezwyciężyć ciekawości i zerknęła na zakończenie. Lecz - o zgrozo! - dwóch ostatnich kartek nie było. Pozostały tylko strzępy noszące ślad drobnych zębów myszy. Przypomniała sobie książka, że istotnie, po nocach coś ją gryzło.

Morał
Młodzieży! Nie zwlekaj nigdy z tępieniem myszy, które nawet książkom przeszkadzają w realizowaniu szczytnego hasła: "Poznaj samego siebie"!*

"Błysk rewolwru" Wisława Szymborska, (Biblioteka Gazety Wybiorczej), Agora, Warszawa 2013, s.89

piątek, 24 kwietnia 2015

"Ostatnia arystokratka" Boček Evžen - ulubiony fragment (jeden z wielu)

Jestem w trakcie czytania "Ostatniej arystokratki" Evžena Bočka, którą, jeśli ktoś ma ochotę się pośmiać serdecznie polecam, ponieważ książka jest przezabawna. Jednym z moich ulubionych bohaterów jest Józef - nieznoszący turystów kasztelan na zamku Kostka, z którym bardzo się utożsamiam. Poniższy cytat tylko mnie w tym utwierdził. ;)

Telefony muszę odbierać ja, ponieważ z Józefa nie byłoby przy tym żadnego pożytku. Zazwyczaj w ogóle nie podnosi słuchawki, wygłaszając zdania typu: Kto i czego znów chce? albo Dlaczego ci ludzie odczuwają potrzebę, żeby ciągle gdzieś dzwonić?, albo kiedy telefon dzwoni naprawdę długo: Wydzwoń się na śmierć. Jeśli osoba po drugiej stronie nie wydzwoni się na śmierć, Józef w końcu odbiera i znudzonym głosem mówi Co jest? albo Co znowu? Milada twierdzi, że w ten sposób nie przyciągnie się turystów, więc załatwianie zamówień i udzielanie informacji zostało przydzielone mnie.*

* "Ostatnia arystokratka" Boček Evžen, tłumaczył Śmigielski Mirosław, Stara Szkoła, Wołów [2015], s. 68

poniedziałek, 29 grudnia 2014

"Pamiętnik z przyszłości" Ahern Cecelia

Tytuł oryginału: The Book of Tomorrow
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2013
Tłumacz: Joanna Grabarek
Ocena: 5/6

Święta sprzyjały czytaniu, rzuciłam się na książki jeszcze bardziej wygłodniała niż na świąteczne potrawy, nadrabiając zaległości czytelnicze. Jednym ze świątecznych specjałów był właśnie "Pamiętnik z przyszłości" Cecelii Ahern. Z lekkim dystansem podchodziłam do tej powieści obawiając się, że jest raczej skierowana do nastolatek. Na szczęście okazało się, że mój niepokój był zbędny. Powiem tylko tyle, to moja pierwsza piątka od kilku miesięcy.

Narratorką i główną bohaterką tej książki jest szesnastoletnia Tamara Goodwin. Do tej pory miała wszystko, luksusowy dom z basenem i kortem tenisowym, najlepsze markowe ciuchy, dostawała każdą rzecz, o której tylko zamarzyła. Była samolubna, egoistyczna, prowokująca, uważała, że wszystko jej się należy.
Poznajemy ją w przełomowym na niej momencie, w chwili kiedy życie jej i matki całkowicie się zmieniło. Po samobójczej śmierci ojca wszystko co posiadały przejął bank lub musiały sprzedać, żeby spłacić długi oraz przeprowadzić się na wieś do wujostwa. Pełna złości, żalu i lęku nie potrafi pogodzić się z nową sytuacją. Czuje się bardzo samotna, opuszczona przez znajomych, jej matka całkowicie pogrążyła się w depresji i apatii, a z Rosaleen i Arthurem, u których mieszka, nie może znaleźć wspólnego języka. Pewnego dnia do jej drzwi puka przystojny Marcus, który jest bibliotekarzem "Biblioteki Objazdowej". Początkowo Tamara jest bardziej zainteresowana flirtem z chłopakiem niż książkami oraz możliwością wyrwania się do miasta. Wśród książek przypadkowo natrafia na oprawioną w skórę księgę, bez tytułu i nazwiska autora na grzbiecie, dodatkowo zamkniętą na kłódkę. Brzmi tajemniczo?

Nie spodziewałam się, że ta historia tak mnie wciągnie, że nie będę mogła się od niej oderwać. Nie spodziewałam się powieści pełnej tajemnic, niejasności, zagadek i magii oraz grozy. Nic nie jest takie jak się wydaje.

To już moje trzecie spotkanie z tą autorką, z każdą kolejną książką jestem coraz bardziej zadowolona z tej znajomości. Liczę, że tendencja się utrzyma, bo już następna powieść czeka na przeczytanie.

Książkę zaliczam do grudniowego wyzwania: Grunt to Okładka - Coś do czytania

Mój ulubiony cytat z tej książki:
Większość ludzi chodzi do księgarni, nie bardzo wiedząc, co chcą kupić. Książki stoją na półkach i w jakiś magiczny sposób podpowiadają, że to właśnie je trzeba zabrać do domu. Odpowiednia osoba dla właściwej książki. Tak jakby wiedziały, czyjego życia częścią powinny się stać, jak mogą je zmienić, nauczyć kogoś czegoś, wywołać uśmiech na twarzy we właściwym momencie. *
*  "Pamiętnik z przyszłości" Cecelia Ahern, tłum. Joanna Grabarek, Świat Książki, Warszawa 2013, s. 347

sobota, 26 lipca 2014

Trup i ortografia ("Dyktanda" Lem Stanisław)

Tytuł: "Dyktanda"
Autor: Lem Stanisław
Wydawnictwo: www.cyfrant.pl
Rok wydania: 2014
Ocena: 5/6
E-book

Szukajcie, a znajdziecie. Na liście "Chcę przeczytać", w poszukiwanych, miałam tę książkę od dawien dawna. W bibliotece nie do zdobycia, a na aukcjach internetowych, w cenach poza moim zasięgiem. Na ratunek i pomoc przyszła mi technika. "Dyktanda" pojawiły się w wersji elektronicznej. Jestem posiadaczką czytnika, mimo to nadal preferuję książki w tradycyjnym, papierowym wydaniu i na e-książki jest mi się trudno przestawić. Lecz kiedy zobaczyłam ten tytuł i to w cenie 2,50 złotego, nawet się nie zastanawiałam, natychmiast zamówiłam. Przy okazji korzystania z "ustrojstwa"  nauczyłam się zmieniać w czytniku marginesy i od razu czytanie stało się przyjemniejsze dla oka.

Jest to zbiór zabawnych, dowcipnych, abstrakcyjnych i surrealnych tekstów, napisanych przez Wuja - Stanisława Lema dla nastoletniego siostrzeńca żony pisarza - Michała, mające mu pomóc w nauce ortografii. Sądzę, że nastoletniemu adresatowi mogły się podobać. Ja, podczas czytania bawiłam się świetnie, chociaż niektóre dyktanda są dość drastyczne. Dominuje tu czarny humor. Czego w tych dyktandach nie ma!: mężobójstwo, żonobójstwo, kanibalizm itd. Wrażliwcom nie polecam. A o kontrowersjach jakie "Dyktanda" wywołały można poczytać TUTAJ.

Gdybym chciała pokazać te dyktanda, które mi się podobały, musiałabym przepisać całą książkę. Poniżej dwa cytaty, to moje "naj":


Trup w kałuży
W kałuży krwi leżał trup świeży, lecz sztywny, z wyrazem zasmucenia na twarzy, której niewiele mu zresztą zostało. Kula niezwykłego kalibru uczyniła poważne spustoszenia w jego zębach trzonowych, małżowinie oraz w móżdżku, który wyciekał teraz miarowymi kroplami na łopuchy i zeszłoroczny numer "Przyjaciółki". s9

Wątróbka
Wątróbka z cebulką krótko smażona, byle nie gorzka od żółci, jest zakąską doskonałą. Aby ją przyrządzić, należy kupić samochód i pędzić nim póty, aż się kogoś przejedzie. Wątróbkę, nieboszczykowi niepotrzebną, z wnętrzności wyjmujemy i wkładamy do lodówki. Trupa wyrzucamy lub stawiamy w zbożu jako stracha na wróble. Z wątróbki osób starszych tylko pasztet się udaje, ponieważ jest łykowata. Najlepsze są wątróbki młodych chłopców jeżdżących zwykle na rowerze. Najwygodniej dopaść takiego, który nie ma hamulców ani bieżnika. Wątróbki tak zdobytej nie rzuca się na wrzący tłuszcz, lecz spłukuje kwaskiem, a mając na podorędziu bułkę, z móżdżka wyrabia się farsz. Dobry jest też chłopiec na zimno w galarecie (z chrzanem). Trzeba go tylko dobrze oskrobać, aby nie zgrzytał w zębach. Są kucharze zalecający nerkówkę, lecz bywa ciężkostrawna. Małe dzieci wolno spożywać tylko w dni postu. s.21


środa, 9 lipca 2014

Antykwariat z książkami

   "Przedtem był w tym miejscu antykwariat z książkami, znany bywalcom z ekscentrycznego ułożenia woluminów, niepodlegającego żadnym zwyczajowym regułom. Książki z dziedziny topografii sąsiadowały z poezją, dzieła o rybołówstwie i innych sportach na łonie przyrody stały obok Hegla i Habermasa; przy czym nie było aż tak abstrakcyjnej tematyki, by zabrakło dla niej miejsca na półkach owej księgarni, nawet jeśli nie mogła liczyć na nabywcę. (...)
  Właściciel księgarni kochał swe zbiory tak mocno i zaborczo, że odstraszał potencjalnych nabywców. Przytłoczony w końcu ciężarem powinności oraz pęczniejącego księgozbioru, zakończył żywot".

"44 Scotland Street" McCall Smith Alexander, tłum. Elżbieta McIver, Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza, Warszawa 2010, s. 39

Źródło

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Trup i "na zdrowie"

Ludzie zawsze potrafili wykorzystywać wczesne oznaki dla weryfikacji faktu zgonu. Odsłuchiwanie serca znane było już starożytnym: "Cor primum vivens, ultimum moriens". Aby upewnić się, że zmarły już nie oddycha, stawiano także kubek wody na dolną część mostka (wyrostek mieczykowaty), bądź podkładano pod nos lustro, płomień świecy albo puch: w czasie złożenia Chrystusa do grobu, jak mówią opowieści o Męce Pańskiej, "położono mu wedle zwyczaju puchowe pióro pod nos, które zostawiono na przepisowy czas, czyli piętnaście minut". Rozmaite średniowieczne testamenty podają, że drażniono również podeszwy domniemanego trupa (stosowano także chłostanie, cięte bańki, łaskotanie); termin croque-mort (karawaniarz, dosł. "ten, kto gryzie zmarłego" - przyp. tłum.) miałby właśnie pochodzić od zwyczaju gryzienia palucha stopy zmarłego, żeby przekonać się czy zdolny jest on jeszcze do reakcji; w tej samej intencji łaskotano również wnętrze nosa; wyrażenie "Na zdrowie", kierowane do osoby kichającej, określa właśnie radość z widzenia jej przy życiu, zdolnej do takiej reakcji.*

Źródło



* "Trup: od biologii do antropologii" Thomas Louis-Vincent, tłum. Kocjan Krzysztof, Wydawnictwo Łódzkie, Łódź 1991, s. 15

niedziela, 6 kwietnia 2014

"Świadek" Balla

Wydawnictwo: Biuro Literackie
Rok wydania: 2011
Tłumacz: Jacek Bukowski
Ocena: 2/6

Wyzwanie mafii "Czytam słowiańskich pisarzy" okazało się trudniejsze niż początkowo sądziłam. O ile z literaturą czeską nie miałam jeszcze problemów i było w czym wybierać, to w przypadku współczesnych autorów ze Słowacji takiego komfortu już nie miałam. Wzięłam co było, a na półce stał "Świadek" Balli. 
To spotkanie nie mogło się udać, nawiązania do poezji straszyły już od skrzydełek okładki (logo księgarni z poezją). Poezja dopadła mnie znienacka, pod płaszczykiem prozy, w postaci opowiadań. Opowiadań dziwacznych, surrealistycznych, przypominających mi prozę Bruno Schulza, gdzie sen miesza się z rzeczywistością, podobno pełnych czarnego humoru, opowiadań w większości dla mnie niezrozumiałych. Przebrnięcie przez 127 stron tego zbioru zajęło mi dwa miesiące. Balla jest pisarzem nagradzanym, cenionym przez krytyków i czytelników, dla mnie jednak za trudnym.

Jedno z opowiadań, które mi się spodobały to:

Ernestowi
Wnuczkowie przyszli z wiadomością, że jej brat Ernest umarł.
Wprawdzie był od niej o rok młodszy, ale ostatnio ciężko chorował.
Babcia wysłuchała wnuków, a potem długo milczała.
Słychać było tykanie kuchennego zegara.
Kobieta siedziała bezwładnie w swym ulubionym fotelu przed telewizorem, którego nigdy nie wyłączała – oglądała wszystko jak leci, ale było widać, że w tej chwili na program nie zwraca uwagi.
Potem ledwie zauważalnie wyprostowała się i dość energicznie rzekła: – Marcelku, podaj mi kalendarzyk z kredensu. Pokaż… Albo nie trzeba, i tak gdzieś zapodziałam okulary do czytania. Poszukaj w nim… no, tam, gdzie są notatki, takiego zapisu: „Pocztówki na Boże Narodzenie”. Już masz? Dobrze. Więc dopisz, proszę: „Ernestowi już nie”.*

Ciekawe linki:
Vladimir Balla: magiczna proza urzędnika
Vladimír Balla: Umieram wraz z czytelnikami

Książka przeczytana w ramach wyzwania "Czytam słowiańskich pisarzy":
Grudzień 2013Słowacja (Książka napisana po 1993 roku).

 

*"Świadek" Balla, tł. Jacek Bukowski, Biuro Literackie, Wrocław 2011, s.11.

sobota, 5 kwietnia 2014

Proroctwo

Proroctwo zaczyna się przypowieścią o twoim życiu i mikserze. Według niej życie zostanie wrzucone do miksera, ale, zrozum to prawidło - wrzucone będzie tylko tak jakby. Co więcej, słowo mikser w tej przypowieści jest tylko kolejną przypowieścią, ale i tak życie ci aż tak przemieli, że już nigdy się nie połapiesz, jak się to wszystko zaczęło i kiedy oraz dlaczego i gdzie się skończy.

"Świadek" Balla, tł. Jacek Bukowski, Biuro Literackie, Wrocław 2011, s.32.

wtorek, 21 stycznia 2014

Małe przyjemności

"Smaczna herbata i dobra książka - mmmm, dwie życiowe przyjemności, które doprowadzają mnie na próg raju"*
Christine Hanrahan

Źródło

*Źródło: Kalendarz 2013, Patronat: Dilmah, Wydawca: Oficyna Wydawnicza Przybylik